Filipińczycy i Egipcjanie zamiast Ukraińców i Białorusinów? To realny scenariusz.

Filipińczycy i Egipcjanie zamiast Ukraińców i Białorusinów? To realny scenariusz.

Na rynku pracy coraz głośniej mówi się o tym, że zaczyna brakować pracowników nie tylko z Polski, ale również z Ukrainy czy Białorusi. By zapełnić tę lukę, przedsiębiorcy coraz śmielej sięgają po pracowników z Afryki czy Azji, jednak zatrudnienie to spore wyzwanie.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych podaje, że jeszcze kwartał temu w Polsce było się 780 tys. obcokrajowców zgłoszonych do ubezpieczeń emerytalnych i rentowych. (fot. PAP/EPA/NYEIN CHAN NAING)
  • W naszej ojczyźnie pracuje coraz więcej emigrantów, głównie z Ukrainy i Białorusi, ale już niedługo możemy częściej spotykać pracowników z RPA czy Uzbekistanu.
  • Na koniec 2020 roku Hindusi i Filipińczycy byli w pierwszej piątce pracujących u nas cudzoziemców.
  • Na rynku zaczyna doskwierać brak pracowników z bloku wschodniego, którzy wcześniej wypełniali braki kadrowe w polskich przedsiębiorstwach – przyznaje Edyta Nieborak, prezes agencji pracy Spek.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych podaje, że jeszcze kwartał temu w Polsce znajdowało się 780 tys. obcokrajowców zgłoszonych do ubezpieczeń emerytalnych i rentowych. Najwięcej było Ukraińców i Białorusinów, ale zaczęło również przybywać pracowników z Afryki i Azji. Na koniec 2020 roku Hindusi (było ich 8,8 tys.) i Filipińczycy (7,6 tys.) znajdowali się w pierwszej piątce pracujących u nas cudzoziemców.

– Na rynku zaczyna doskwierać brak pracowników z bloku wschodniego, którzy wcześniej wypełniali braki kadrowe w polskich przedsiębiorstwach – mówi Edyta Nieborak, prezes agencji pracy Spek, która poszukuje pracowników nie tylko z Ukrainy, Białorusi czy Rosji, ale również z Azji i Afryki – zwłaszcza z Wietnamu, Burkina Faso, Egiptu, RPA, Filipin, Indii, Nepalu, Uzbekistanu czy Kazachstanu. – Coraz częściej widujemy pracowników z dalszego wschodu lub z Afryki. Borykają się oni jednak w tym przypadku z problemami wynikającymi z różnic kulturowych czy innego podejścia do rozwiązywania problemów – dodaje Edyta Nieborak.

W podobnym tonie wypowiadał się Krzysztof Inglot, prezes firmy rekrutującej Personnel Service. 

– Rekrutacja ukraińskich pracowników staje się coraz trudniejsza. Polska nie oferuje tak wysokich pensji jak Niemcy czy Czechy – zwracał uwagę Krzysztof Inglot.

Jak dodawał, na atrakcyjność Polski w oczach Azjatów składają się przede wszystkim takie aspekty, jak konkurencyjne w porównaniu z ich ojczystymi krajami wynagrodzenie czy niskie zagrożenie ubóstwem.

– Warto bowiem przypomnieć, że według niedawnych danych Eurostatu to właśnie w Polsce odnotowano jeden z najniższych wskaźników zagrożenia ubóstwem wśród cudzoziemców spoza UE, który wyniósł 15 proc. Mniejszy jest tylko w Czechach, podczas gdy w innych krajach Europy, np. w Szwecji, Grecji, Francji czy Hiszpanii, znacząco przekracza 50 proc. Oczywiście wynika to z mniejszej liczby uchodźców w naszym kraju, ale dla osób przyjeżdżających zarobkowo na pewno jest to argument przemawiający za naszym krajem – mówił prezes Personnel Service.

Elastyczność ma znaczenie

Edyta Nieborak podkreśla, że m.in. elastyczne podejście do zatrudnienia jest kluczowe w sektorze HoReCa, który w czasie pandemii bardzo mocno odczul skutki lockdownu. Hotele czy restauracje były zamknięte przez dużą część zeszłego roku, teraz starają się na nowo rozkręcać biznes. Niestety wiele z nich, szczególnie w miejscowościach turystycznych, boryka się z deficytem rąk do pracy. Branża hotelarska i turystyczna szacuje, że braki sięgają 100 tys. pracowników. Drugie tyle poszukuje gastronomia. Stąd coraz odważniejszy zwrot w kierunku pracowników z innych krajów niż Ukraina i Białoruś.

Po pracowników z Afryki sięgnęła m.in. firma Millano Group, która współpracuje z agencją pracy Spek przy wdrożeniu pracowników z Afryki.

– Zwiększyliśmy normy jakościowe i ilościowe prac związanych z pakowaniem i konfekcjonowaniem słodyczy, a możliwość zmniejszenia kadr przyniosła dodatkowe oszczędności – komentuje Ireneusz Kozber, dyrektor logistyki fabryki słodyczy Millano Group.

Azjaci atrakcyjnymi pracownikami

Eksperci poszukujący na co dzień pracowników wskazują, że zatrudnienie osób z krajów azjatyckich, choć jest droższe i bardziej czasochłonne niż tych z Europy, ma dużo plusów.

Po pierwsze gwarantuje stabilność pracy pracownika u jednego pracodawcy. Bowiem zezwolenie na pracę uzyskane  od wojewody upoważnia cudzoziemca do pracy tylko u jednego pracodawcy. Nie może on tak jak pracownik z Ukrainy swobodnie podejmować pracy na oświadczeniu z Urzędu Pracy. Do tego pracownicy z Azji chcą pracować u jednego pracodawcy latami, co bardzo ułatwia zarządzanie kadrami w firmie i daje pracodawcy gwarancję stabilności kadr.

Co więcej, pracownik z Azji będzie rzadziej przerywał pracę, by wyjechać do rodziny, bo musi pokonać dużo dalszą odległość niż Ukrainiec czy Białorusin.

Zezwolenia o pracę w 2020 roku

Z danych GUS wynika, że pandemia zatrzymała wzrost liczby wydawanych zezwoleń na pracę. W 2020 r. wydano mniej zezwoleń na pracę cudzoziemców niż w roku poprzednim. Inna sytuacja miała miejsce w latach 2015–2019, kiedy to obserwowano w Polsce systematyczny wzrost liczby wydawanych zezwoleń. W 2020 roku wydano w Polsce 406,5 tys. zezwoleń na pracę cudzoziemców. Było to mniej o 38,2 tys. niż w 2019 r., ale ich liczba zwiększyła się o 340,7 tys. w porównaniu z w 2015 r. (ponad 6-krotny wzrost).

W 2020 r. łącznie w Polsce zezwolenia na pracę wydano obywatelom 129 państw oraz 11 bezpaństwowcom. Najczęściej przyznawane były one obywatelom Ukrainy. Niemal 73 proc. cudzoziemców, którym udzielono zgody na pracę w Polsce posiadało paszport tego państwa. Drugą, co do wielkości nacją otrzymującą zezwolenia na pracę byli obywatele Białorusi (6,7 proc. udziału w ogólnej ich liczbie).

Jednak warto dodać, że zauważalny odsetek zezwoleń trafił także do obywateli Gruzji oraz Indii (po 2 proc. udziału w ogólnej liczbie zezwoleń) oraz Mołdawii (1,9 proc.).